23/07/2018

Proście Pana żniwa…

W minioną niedzielę gościliśmy w naszej bazylice alumnów z Wyższego Seminarium Duchownego w Koszalinie. Klerycy wraz wiernymi modlili się o powołania do kapłaństwa, a po Mszach św. zbierali ofiary wpierające nasze seminarium. Diakon Anton Demshin wygłosił okolicznościową homilię, której tekst zamieszczamy poniżej. 

Bracia i siostry, czy czuliście się kiedykolwiek obserwowani? Kilka osób w moim życiu powiedziało mi, że lubią obserwować innych ludzi w zwykłych sytuacjach życiowych. Być może też wam się to zdarzało. Na plaży, w galerii handlowej, w kościele, może przed tą Mszą, a może ktoś był na wieży tej Bazyliki i patrzył z góry na chodzących na dole ludzi. Spróbujcie sobie przypomnieć, o czym wówczas myśleliście? A teraz spróbujcie zrobić taki eksperyment myślowy: jeżeli użyczylibyście swoje oczy Jezusowi, o czym myślałby On, patrząc na tych ludzi? Myślę, że jedną z myśli mogłaby być ta, którą On sam wyraził kiedyś w pytaniu: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”. Święty Paweł w liście do Rzymian jakby odpowiada Jezusowi: „Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani?” (Rz 10,14-15). 

„Posłani” … W naszej diecezji jest wiele serc, które codziennie myślą o tym, czy będzie kogo posłać na głoszenie Dobrej Nowiny. Z pewnością jest to serce naszego ks. bpa Edwarda, naszego ks. rektora Wojciecha. Właśnie dlatego dzisiaj przyjechaliśmy do was z serca naszej diecezji, z Seminarium, żeby mówić do waszych serc, prosząc o gorliwą i wytrwałą modlitwę o nowe powołania kapłańskie. Żeby prosić was, byście pokazali Bogu swoją modlitwą i zaangażowaniem, że ludowi Bożemu zależy na powołaniach, żeby one były.

Bracia i siostry, gdy patrzymy na księży, którzy stoją tu przy ambonie, czy tu przy ołtarzu, czy siedzą tam w konfesjonale, chcielibyśmy często świadomie czy podświadomie, żeby byli oni idealni, bez cienia skazy, jak Baranek Paschalny u Żydów. My jako księża również nieraz tak na siebie patrzymy. I pewnie mamy w tym dużo racji, bo jest to przecież posługa wykonywana w imieniu Boga, a osoba przecież deklaruje, że Bóg ją osobiście powołał, a Bóg złego przecież nie czyni. W dodatku 7 lat się uczą w tym Seminarium, musieli ich przygotować przecież odpowiednio… Natomiast, może nas mocno ranić, gdy spotykamy księży nieidealnych, szczególnie, gdy mamy z nimi do czynienia.

Bracia i siostry, dobrze, że mamy Słowo Boże, które zbiera te wszystkie nasze doświadczenia życiowe i ustawia je w odpowiedniej perspektywie, uczy Bożego spojrzenia na świat i Kościół. Wszystkie trzy czytania mówią nam dzisiaj o posłańcach Bożych, tych, których On wybrał dla swojej misji. 

W drugim czytaniu słyszymy o apostole Pawle, który przyznaje się do swoich słabości, mało tego – chlubi się z tego powodu! Kontekst wypowiedzi Pawłowej jest następujący: w Koryncie, w mieście w którym Paweł założył od zera wspólnotę chrześcijańską, po jego wyjeździe w dalszą podróż misyjną, pojawili się nowi liderzy, prezentujący się jako idealni, elokwentni, którzy się tym chlubili, i chcieli podbudować swój autorytet kosztem apostoła Pawła, wskazując na jego braki i ułomności. Do Pawła doszły informacje o tym i on odpowiada Koryntianom w swoim drugim liście do nich. Paweł mówi, parafrazując, że nie ukrywał, że ma słabości. Ponieważ, gdyby on był idealny, to nie potrzebowałby Boga. Natomiast jego słabości stają się miejscem, gdzie Moc Boża może się objawić. Słabość Apostoła staje się miejscem działania mocy Bożej. Dlatego clubi się on ze słabości. Ponadto, mówi Paweł, że trzyma go to przed unoszeniem się pychą.

Ezechiela Bóg powołuje w ciekawy sposób. Posyła go do ludzi, a wszystko co on ma powiedzieć, to „Tak mówi Pan Bóg” (kropka!). Możemy zapytać: tylko tyle? Jeżeli Bóg chce, żeby jego wysłannik mówił tylko tyle, to możemy pytać, dlaczego niektóre kazania są takie długie?!  Są to jednak bardzo ważne słowa, które wskazują główną treść tego co oczekiwalibyśmy usłyszeć od wysłanników Bożych. Zobaczcie, że Pan nie wyjaśnia, dlaczego mówi tak, a nie inaczej, nie mówi „Tak mówi Pan Bóg, ponieważ…”, bo Jego Słowo jest wartością samą w sobie, na które On oczekuje zaufania: „Tak mówi Pan Bóg” i tego wystarczy. 

Spójrzmy na Jezusa, którego zapowiadał Ezechiel i śladami którego szedł Paweł. W dzisiejszej Ewangelii Jezus, który był idealnym kaznodzieją, doświadcza całkowitej porażki. Ludzie doceniają Jego elokwencję i trafne uwagi, ale potem szydzą z Niego, gardzą Nim. Ludzie w Nazarecie nawet godzą w Jego męskość. W polskim języku używamy zwrotu „Jan, syn Piotra”, żeby wskazać na konkretnego człowieka. U Żydów było to na porządku dziennym, oni mówili, np. „Jezus bar Yosef” – Czyli „Jezus, syn Józefa”. Zwrot „syn Maryi” wyrażał pogardę, można by powiedzieć, że nazwali go „maminsynkiem”. Dla nas jest jasne, dlaczego „syn Maryi”, ale oni nie wiedzieli, że Józef nie jest Jego ojcem biologicznym. Zobaczcie, że idealny Jezus przyszedł do ludzi na nabożeństwo i Go nie przyjęli. Jego kazanie wyśmiali. Wielu księży, czy kleryków doświadczyło podobnego odtrącenia, gdy powiedzieli w swoich rodzinach, że chcą zostać księdzem.

Bracia i siostry, zobaczcie losy tych sług Bożych: nie wybrani spośród najlepszych, nieidealni, nie ludzie ciągłego sukcesu, wiele niewiedzący, ale Bogu oddani i Mu wierni i Jego słowo przekazujący. Kapłani przeżywają wszystkie te trudności, o których mówi dzisiaj Słowo Boże: zewnętrzne jak Ezechiel, wewnętrzne jak Paweł, odrzucenie bliskich jak Jezus. Zrządzeniem Opatrzności Bożej, w  lipcu papież Franciszek prosi cały świat modlić się za kapłanów, szczególnie tych, przeżywających trudności. Przekazujemy ten apel również wam.

25 lat temu wokół naszego Seminarium powstała wspólnota licząca dziś ponad 5000 członków z całego świata, która nazywa się Rodzina Przyjaciół Seminarium Koszalińskiego. Każdy z jej członków zdeklarował się, że chciałby wspierać kwestię budzenia i wspierania powołań w jakiś konkretny sposób: wybraną przez siebie modlitwą, ofiarowaniem cierpienia, czy w jakiś inny sposób. Kto chciałby wspierać kapłanów i modlić się o nowe powołania do kapłaństwa, zapraszamy przyłączyć się do Rodziny Przyjaciół Naszego Seminarium.

Myślę, że nas tu obecnych i w ogóle cały Kościół, można porównać do tej pięknej Bazyliki w której się znajdujemy. Gdy ktoś wchodzi tu po raz pierwszy, rzucają się w oczy te potężne filary. Zobaczcie, jedne są „wyprostowane”, drugie „pochylone”. Podobnie w Kościele: niektórzy z nas są „wyprostowani” ich droga życia była prosta, niektórych życie „pochyliło”. Ale Pan Bóg działa ponad tymi słabościami i spina to wszystko, podobnie jak te różne filary trzymają piękny dach. A dzięki temu wielu może szukać tu schronienia i spotykać się z Bogiem.

O czym będę myślał(a) teraz, gdy będę patrzeć na księdza?

O czym będę myślał(a) teraz, gdy zatrzymam się obserwując ludzi?